Piekło ma na imię Perturbator – relacja z koncertu w Progresji

Podziel się!

Wychowany w domu, gdzie syntezatory stały w każdym pomieszczeniu, swoje nastoletnie lata spędził jednak w kręgu black metalu. Perturbator od lat wiedzie prym w gatunku, który stał się odskocznią nie tylko dla ludzi heavy metalu, ale także tych, którzy swoje serduszko zostawili w klimatach techno. Jego oldschoolowe dyskotekowe rytmy z lat ’80 połączone z mrocznym, ciężkim klimatem, który zna dobrze z nastoletnich czasów, wywindowały go na najwyższe szczyty biznesu muzycznego. Nazywany od dawna już królem dark wave, James Kent co płytę udowadnia, że wciąż stać go na więcej.

W 2017 roku pod szyldem Blood Music Records wydał album New Model, radykalnie różny od poprzedzających go The Uncanny Valley i Dangerous Days. Dwa ostatnie stanowiły już dość ciężki i mroczny materiał, jednak z bardzo wyraźnym naciskiem na oldschoolowe elektro. New Model za to wraca do korzeni, pokazuje w elektronicznym ujęciu wszystko to, co zaległo głęboko w sercu artysty – piwniczny mrok, w którym kiedyś zwykł grać black metal.

Podczas jesiennej trasy Perturbator zagrał także dla polskich fanów. Jeszcze 2-3 lata temu artysta był częstym gościem niewielkich klubów takich jak Hydrozagadka czy Niebo. Dziś w rytmach synthwave’u pęka w szwach Progresja.

Koncert otwiera motyw przewodni ostatniego albumu. Birth of The New Model to dobry otwieracz, bo ma wydźwięk zapowiedzi. Ostre, urywane beaty stanowiące główny riff strzelają w słuchacza systematycznie i bezlitośnie, akompaniowane przez epickie motywy w tle.

Zaraz potem jednak staje się jasne, co tak naprawdę odcisnęło największe piętno na współczesnym wizerunku artysty.

Neo Tokyo, Future Club i She’s Young, She’s Beautiful, Shes’ Next to największe hity zespołu, nie pochodzą bynajmniej z New Model. Rozumiem zabieg umieszczenia ich na zamym początku, jednak zdecydowanie wolałabym, aby rozłożyć je równomiernie w całej setliście. Publiczność ożywiła się jeszcze bardziej, tańczący środek niemalże w spazmach przeskakiwał z miejsca na miejsce.

New Model nie jest taneczny. To zmasowany atak mroku, któremy nie sposób się oprzeć, ale na dłuższą metę trochę męczy. Basy zarejestrowano w ekstremalnie niskich rejestrach, riffy są szarpane, urywane, spadają na słuchacza jak wodospad czarnej ropy która klei się do ubrań, twarzy i podłogi uniemożliwiając ruch. Jednocześnie numery takie jak Tactical Precission Disarray mają wplecione lżejsze, ambientowe momenty, które rozluzniają to zagęszczenie, umożliwiając publiczności wyrównanie ciśnienia. Z kolei Tainted Empire to w zasadzie The Uncanny Valley przeniesione na nowy album. W końcu moje ulubione z nowego albumu – Corrupted By Design, które mocno nawiązuje do stylistyki house.

Na bis dostaliśmy soczyste intro z Dangerous Days oraz podsumowujące koncert  Perturbator’s Theme i The Cult of 2112. Muzycy zeszli ze sceny bez pożegnania i uklonów, w tym gatunku są one zbędne. Tak jak na heavymetalowych chętnie poluję na spadające z nieba kostki, tak tu raczej nie chciałabym dostać w łeb syntezatorem.

U Perturbatora ważną rolę odgrywa oświetlenie, a James Kent postarał się, by zapewniało ono doznania wzrokowe na najwyższym poziomie. Utworom ze starszych albumów towarzyszyły kolorowe, tańczące dyskotekowo i płynnie reflektory. Przy New Model już raczej mroczne, chaotyczne i zmieniające się z prędkością światła aranżacje. Uwagę zwraca również neonowy pentagram, kolejne nawiązanie do korzeni muzyka i tła, jakie stoi za jego twórczością.

Fenomenalny jest fakt, że synthwave jako gatunek tak naturalnie nauczył się współgrać z klasycznymi gatunkami heavy metalu. W ciągu niespełna kilku lat zdołał przeciągnąć na swoją stronę nawet najbardziej zacietrzewiałych radykałów. Dziś na koncerty Perturbatora przyjdą zarówno osoby w koszulkach z Black Silesii, jak i Running Wild. Wciąż jest to gatunek nowy, na który trafiają raczej w większości osoby które z muzyką mają do czynienia od dłuższego czasu. Miejmy nadzieję że wkrótce się to zmieni.

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.